ENEA ENERGETYK WYSZARPAŁ DWA PUNKTY W IMIELINIE

Sytuacja w meczu przypominała prawdziwy rollercoaster, ale ostatecznie to ENEA Energetyk Poznań wygrał spotkanie 23. kolejki 1. Ligi Kobiet z MKS-em COPCO Imielin 3:2 (25:22, 25:18, 23:25, 19:25, 15:13). Fantastyczna przemiana zespołu ze Śląska sprawiła, że pomimo plagi kontuzji oraz kiepskiego początku spotkania, do ostatniej chwili liczył się w grze o wygraną w meczu.

W zespole gospodyń niedostępne były nie tylko Aneta Burzawa, wracająca po operacji rekonstrukcji więzadła, ale i obie libero, czyli Maja Bodzęta i Weronika Zawadzka, a także Wioletta Paroń. Wobec tego trener Rafał Kalinowski był zmuszony zagrać na pozycji libero Martą Jędrysik, a w wyjściowym składzie szansę dostała Natalia Szmajduch, która do tej pory rzadziej występowała w lidze.

Po wyrównanym początku spotkania, mniej więcej od stanu 9:8 dla Enei Energetyka, przyjezdne odskoczyły na parę punktów. W pewnym momencie przewaga wynosiła już siedem „oczek”, ale gospodynie później nieco odrobiły straty. Angela Mroczek przedarła się przez blok z lewej strony, Zofia Sobanty zaatakowała w aut, a Sandra Łebek zaserwowała „asa”. Przy topniejącej przewadze Energetyka trener Marcin Patyk poprosił o czas, który co prawda zmobilizował jego podopieczne do zdobycia dwóch punktów, ale później znów błyszczały imielinianki. Nie pozwoliło to jednak MKS-owi dogonić ostatecznie drużyny gości, która jeszcze przegrała trzy piłki setowe, ale ostatecznie wygrała pierwszą partię do 22.

Drugą odsłonę lepiej rozpoczęły przyjezdne, ale później fantastyczną serię punktów zanotował MKS Imielin. Dzięki trzem skutecznym akcjom Natalii Pustelnik, dobremu wykończeniu Patrycji Wardęgi i niesamowitemu przyjęciu Mroczek, MKS ze stanu 4:7 doprowadził do trzypunktowego prowadzenia 10:7. Był to jednak najlepszy fragment tego seta w wykonaniu gospodyń. Później sprawy w swoje ręce wzięły poznanianki, które wyraźnie górowały w organizacji gry i regularnie dokładały kolejne punkty do swojego konta. Ostatecznie w końcówce partii zbudowały sobie przewagę na tyle dużą, że drugi set zakończył się wynikiem 25:18 dla Enei Energetyka, a ostatnią akcję tej części meczu skutecznie zakończyła Anna Regulska.

W trzecim secie MKS za punkt honoru postawił sobie, by nie dać odskoczyć przeciwniczkom i to rzeczywiście im się udawało. Imielinianki prowadziły nawet 14:11, ale końcówka i tak była bardzo wyrównana. Ostatecznie gospodynie wymęczyły wygraną 25:23, a partię zakończył błąd w przyjęciu poznanianek po ataku Pustelnik. Chyba siłą rozpędu właśnie z tej odsłony MKS wszedł w partię czwartą, bo ktoś, kto oglądał dwa pierwsze sety, mógł być zdezorientowany rezultatem. Podopieczne trenera Kalinowskiego w pewnym momencie prowadziły nawet 9:3, choć trzeba przyznać, że było to raczej wykorzystywanie błędów rywalek, które zaczęły ich popełniać bardzo dużo. Trener Patyk rotował składem i szukał lekarstwa na słabszy moment swojej drużyny i kiedy już wydawało się, że Energetyk poukładał swoją grę, to wtedy koncertowo grać zaczęły imielinianki. Te popisywały się skutecznością i czymś nieco więcej – tak jak to pokazała Kamila Śmietana, najpierw skutecznie blokując, a akcję później sprytnie kiwając. MKS nie dał szans rywalkom i wygrał 25:19.

W tie-breaku przebieg meczu znów był „na żyletki”. W pewnym momencie szala nieznacznie przechyliła się na stronę MKS-u COPCO, który prowadził11:9 i 12:11. Końcówka należała jednak do Enei Energetyka. W kluczowym momencie Wardęga uderzyła w aut, Pustelnik została zablokowana i choć następny, już skuteczny atak atakującej MKS-u dał nadzieję na wygraną jej zespołu, to w następnej akcji Zuzanna Bury zakończyła spotkanie ku szaleńczej radości jej koleżanek z ekipy.

– Czasami tak jest, że kiedy idzie w meczu za łatwo, to traci się koncentrację. Jej nam zabrakło w trzecim secie, ale trzeba nas pochwalić za cierpliwość, wytrwałość i za chłodną głowę w kluczowym momencie spotkania – powiedziała po meczu Oliwia Pietrzak, atakująca zespołu ENEA Energetyk Poznań.

– Czujemy bardzo duży niedosyt po tym spotkaniu, ale trzeba doceniać w tym momencie każdy punkt. Tabela jest bardzo płaska i niewiele może zaważyć na miejscu w tabeli. Do końca sezonu zasadniczego zostały nam dwa spotkania i będziemy robić wszystko, by zagrać dobre mecze i zobaczymy kogo nam tabela wskaże w ćwierćfinale – mówiła z kolei po spotkaniu środkowa MKS COPCO Imielin Natalia Szmajduch.

Oba zespoły mają do rozegrania dwa ostatnie mecze w sezonie zasadniczym. MKS już zapewnił sobie awans do ćwierćfinału i teraz czeka jak poukłada się tabela na koniec, by poznać rywalki w walce o półfinał. Z kolei Enea Energetyk o ten awans musi jeszcze powalczyć, ale szanse na najlepszą ósemkę mają niewielkie. Aktualnie poznanianki zajmują jedenaste miejsce z 27 punktami, a przed nimi kolejno, GKS Wieżyca Stężyca, Płomień Sosnowiec i Legionovia Legionowo, które mają po 28 „oczek” i jeden mecz rozegrany mniej od Energetyka.

MKS COPCO Imielin – ENEA Energetyk Poznań 3:2 (22:25, 18:25, 25:23, 25:19, 13:15)

MKS COPCO Imielin: Angela Mroczek, Natalia Szmajduch, Natalia Pustelnik, Patrycja Wardęga, Agata Mackiewicz, Sandra Łebek, Marta Jędrysik (L) oraz Kamila Śmietana, Emilia Chruślicka, Maria Wątroba
Trener – Rafał Kalinowski

Enea Energetyk Poznań: Julia Sobalska, Zofia Sobanty, Anna Regulska, Wiktoria Niwald, Amelia Senica, Oliwia Nastawska, Wiktoria Stryjak (L) oraz Kinga Ziółkowska, Oliwia Pietrzak, Rozalia Chmielewska, Amelia Mokrzan, Zuzanna Bury, Martyna Witczak (L)
Trener – Marcin Patyk

MVP: Zofia Sobanty (ENEA Energetyk Poznań)

Kamil Hajduk
fot: Adam Politański